Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kurioza podróży lotniczych - cz.1

Witam w pierwszym odcinku (mam nadzieję, ze pojawią się kolejne, aczkolwiek regularności nie obiecuję) cyklu, w którym będę się dzielił z Wami ciekawostkami i dziwolągami rodem z archiwum rozkładów linii lotniczych. Dzisiaj na warsztacie Afryka Południowa i Holenderskie Indie Wschodnie Na pierwszy ogień idzie rozkład South African Airways (alias Suid-Afrikansee Lugdiens, bo Afrykanerzy niezbyt lubią, jak mówi się do nich po angielsku) z 1960 r. A konkretnie sekcję dotyczącą usługi Skycoach , wówczas coraz popularniejszej wśród wielu towarzystw lotniczych na świecie. Skycoach (dosłownie "powietrzny autokar") to nic innego jak poprzednik naszych obecnych tanich linii lotniczych - rejsy obsługiwane starszymi, mniej prestiżowymi maszynami (w przypadku SAA był to C-54 Skymaster, wojskowa wersja tłokowego czteromotorowca DC-4 przebudowana z powrotem na pasażerską), tylko z klasą turystyczną i z minimalnymi wygodami, tak, by upchać jak najwięcej osób na pok...

Historie wyczytane z rozkładów | Cywilny transport lotniczy w II wojnie światowej

Tak się to już złożyło, że mam zainteresowania bardzo szerokie. Jednym z nich, jak wiadomo czytelnikom Bloga, jest historia. Przez ostatnie parę miesięcy zasypywałem Was nudnymi i średnio strawnymi artykułami wojenno-historycznymi. Teraz również historia, ale rzeczy trochę bardziej "zwykłych" i tego, jak funkcjonowały w czasie wielkiej, światowej zawieruchy. Rzecz będzie o tym, jak w czasie wojny podróżowało się samolotem. Na początek drobna uwaga. Otóż dlaczego wziąłem słowo "zwykły" w nawias? Chodzi o to, że nawet przed wojną, pod koniec lat 30tych, gdy Wielki Kryzys przezwyciężono a technika lotnicza rozwinęła się już dość mocno (zwłaszcza w jej mekce - USA) podróże lotnicze był cały czas dość elitarne. Weźmy na przykład rozkład P.L.L LOT z 1938 roku, a konkretnie taryfę.   Wynika z niej, że za lot do Amsterdamu z Katowic zapłacilibyśmy aż 273 zł. Stosując najczęściej używany przez historyków przelicznik (10 PLN = 1 złoty przedwojenny) otrzymujemy aż ...

"Wikinger" - Kompromitacja na Morzu Północnym

Historii morskich ciąg dalszy. Chcecie wiedzieć, jak Kriegsmarine pozbyła się dwóch niszczycieli i prawie 600 ludzi bez napotkania choćby jednej jednostki wroga? Znacie? To posłuchajcie. Z1 Leberecht Maas, weteran starcia pod Helem i ofiara operacji "Wikinger" Wszyscy, nawet niezorientowani w temacie, kojarzą niemieckie U-Booty, kryjące się w głębinach Atlantyku w oczekiwaniu na alianckie konwoje. Ale poza nimi, "Bismarckiem", "Grafem Spee" i "Tirpitzem" mało kto (za wyjątkiem profesorów zakochanych w zakurzonych rejestrach, archiwach oraz swoich grubych okularach i wyciągniętych swetrach jak również takich nerdów jak ja) słyszał o  niemieckich akcjach floty nawodnej w czasie IIWŚ. Bo, w sumie, cała część nawodna Kriegsmarine była pasmem klęsk - wypada kiepsko nawet w porównaniu do cesarskiej Hochseeflotte , która też jakoś specjalnie dobra nie była. Bismarck , najpotężniejszy pancernik w tej części świata posłało na dno lotnictwo (jak p...

Dyktatura doskonała w chińskim stylu

Donosicielstwo nakazane prawnie, obywatele zajmujący się wyłącznie pracą fizyczną albo służbą wojskową, zakaz działania dla uczonych, niszczenie książek i próba zabronienia całkowicie myślenia - brzmi jak z jakiejś XX-wiecznej antyutopii? Tyle, że chodzi tu o.... starożytne Chiny   Podział Chin w okresie Walczących Królestw. Państwo Qin na czerwono z lewej. Mamy koniec IV w. p.n.e. Chinami (zajmującymi może 10tą część tego, co dzisiaj) rządzi dynastia Zhou. Słowo "rządzi" powinno się jednak wziąć w nawias, gdyż władza ta jest tylko teoretyczna. Sytuacja przypomina bardziej tą z japońskiego okresu Sengoku - w teorii rządzi królewski ród Zhou, ale w rzeczywistości kraj podzielony jest na wiele wojujących ze sobą państewek, Zhou mają zaś tylko znaczenie ceremonialne- odpowiadają za składanie ofiar Niebiosom. Jako, że w Chinach od dawien dawna panowała doktryna, że prawowity władca jest Synem tychże Niebios, a Syn Niebios jest tylko jeden, a reszta to uzurpatorzy, można sob...

Strzeż się dywersanta! Czyli antyszpiegostwo po chińsku

Czyli dlaczego Chińczycy nie powinni trzymać z cudzoziemcami. Co starsi może pamiętają takie plakaty w naszym kraju No to ostatnio w Pekinie pojawiły się takie oto komiksy rozwieszane na ulicach do czytania przez obywateli Komiks opowiada historię fikcyjnej pracownicy administracji państwowej imieniem Xiao Li. Li zakochuje się w przystojnym zagraniczniaku, po czym pod wpływem miłosnego szału, oddaje mu na jego prośbę tajne dokumenty, do których ma dostęp. Para zostaje namierzona i osadzona w więzieniu za szpiegostwo.  Słowem - jak u nas za "najlepszych" lat. Rozsiewanie szpiegomanii to znany sposób na odwrócenie uwagi ludzi od ewentualnych problemów w kraju. Najprawdopodobniej przyczyną pojawienia się tych gazetek są jakieś walki w wierchuszce - obecnie rządząca frakcja Partii stara się udowodnić, że trzyma kraj, by konkurenci nie mieli powodów do usunięcia ich. Inna sprawa, że Chiny, jako mocarstwo atomowe i (prawie) największa potęga militarna i gosp...

Porucznik Iwahara - Cz.5

Tym razem ostatnia, piąta już część opowiadania. Piszcie, czy się podobało! -------------------------------------------------------------- Załoga zgromadziła się na dziobie. Jiarong wszedł na skrzydło mostka, pełniące rolę mównicy. Odchrząknął i rzekł. - Oficerowie, podoficerowie, marynarze, towarzysze broni. Przed kilkoma minutami otrzymałem ściśle tajny telegram, lecz z uwagi na jego wagę postanowiłem ujawnić go już teraz - tu zawiesił głos. - Cesarz ogłosił kapitulację. Wszystkie oddziały mają się poddać. Nie wiedział czego się spodziewać. Lamentów, wiwatu i gremialnego opuszczenia okrętu, a może nawet buntu i próby kontynuowania walki. Ale usłyszał tylko ciszę. Załoga wpatrywała się w niego, jakby stracił rozum, jakby oczekiwali sprostowania, przyznania się do kłamstwa. W tłumie coś się poruszyło. Jakiś podoficer wdrapał się na maskę działa i, zwrócony do załogi, krzyknął: - Wysadźmy amunicję i zniszczmy okręt! Nie oddamy Hatsukari w krwawe łapy Jankesów! Ale, nie usł...

Porucznik Iwahara - Cz.4

Czwarta część opowiadania. Tym razem powracamy na pole bitwy! --------------------------------------------------------- Pod koniec lipca 1945 roku Cesarstwo dogorywało. Kraj był pozbawiony paliwa, surowców, amunicji, żywności, a przede wszystkim traciło ludzi. Amerykańskie naloty zrujnowały Japonię. Porucznik Iwahara nie wykonywał już misji kurierskich- nie było komu wydawać rozkazów. Siedział tylko w swoim biurze w bazie w Sasebo, z którego dwa razy dziennie wyrzucał go alarm powietrzny. Nad wyspami pojawiały się już nie tylko ciężkie bombowce. Z zajętej Okinawy startowały myśliwce dalekiego zasięgu. Nie obawiając się, praktycznie nie istniejącej, obrony przeciwlotniczej, schodziły na wysokość dachów, ostrzeliwując z rakiet i karabinów maszynowych wszystko, co znalazło się w celowniku. Baza marynarki w Sasebo powoli pustoszała. Okręty wychodziły w morze i nie wracały. Przy nabrzeżu stał tylko jeden niewielki eskortowiec - Hatsukari . Hatsukari , oficjalnie sklasyfikowany jako to...